Marketing wirusowy przyniósł ostatnio wiele emocji. Wybranie jakiejś małej liczby osób do rozesłania swojego pomysłu, produktu, lub wiadomości może ale nie musi wystarczyć, aby obserwować, jak nagłe rozprzestrzenianie się informacji bez wysiłku dociera do milionów.  Solidnie zaprojektowana wiadomość musi wykazywać właściwości wirusa, a jak się okazuje, przewidywanie, który wirus będzie rozpowszechniany przez poszczególne osoby jest dosyć trudne.

Na szczęście możliwością dla firm jest korzystanie z intuicji marketingu wirusowego, unikając jego najpoważniejszych problemów. Proponujemy podejście zwane big-seed marketing, który łączy w sobie 2 narzędzia: marketing wirusowy i staroświeckie media w sposób, który przynosi o wiele bardziej przewidywalne wyniki niż „czysty” marketing wirusowy.

Marketing wirusowy

Marketing wirusowy

Marketing wirusowy standardowy opiera się na analogii z rozprzestrzenianiem się chorób zakaźnych. Zakłada ona, że wszystko zaczyna się od materiału siewnego osób, które rozprzestrzeniają wiadomość przez zainfekowanie swoich znajomych, gdzie przewidywana liczba nowych zakaźnych ludzi generowanych przez każdego istniejącego nazywa się „współczynnikiem reprodukcji”, czy R. Gdy R jest większa niż 1, każda osoba, która otrzyma wiadomość będzie, średnio, szerzyć ją do więcej niż jednej dodatkowej osoby, która następnie robi to samo, i tak dalej, co doprowadza do gwałtownego wzrostu liczby osób, które otrzymują wirus epidemii. W przeciwieństwie do wirusów wiadomości z R mniejszym niż 1 są na ogół uważane za awarie. To dlatego czysty marketing wirusowy zazwyczaj zaczyna się od małej liczby przypadków i szybko spala się, chyba że ich R przekracza próg epidemii.

W ciągu ostatnich dwóch lat, wrosła liczba organizacji skutecznie wdrażających marketing wirusowy, aby zachęcić ludzi do przekazania wiadomości swoim znajomym i rodzinie.